Na zaległy urlop szef może wysłać na przymus

 Paulina Grotkowska

09-2018

Termin udzielenia zaległego urlopu ma charakter instrukcyjny. Jego przekroczenie może jednak skutkować sankcjami finansowymi dla pracodawcy. Aby nie ryzykować, ma prawo nakazać podwładnemu wybranie wolnego.

Ryzyko sankcji finansowych grozi pracodawcy, który do 30 września nie udzieli zatrudnionym zaległych urlopów. Jest ono całkiem realne, bo kwestie urlopowe są przedmiotem szczególnego zainteresowania Państwowej Inspekcji Pracy podczas kontroli.

W 2017 r. inspektorzy PIP stwierdzili nieprawidłowości dotyczące udzielania zaległych urlopów wypoczynkowych aż w 2 tysiącach firm. Problem ten łącznie dotyczył 24 tysięcy pracowników, z których 22 tysiące pracowników – w skutek interwencji PIP – otrzymało zaległy urlop.

Takie dane za 2017 r. Inspekcja podała oficjalnie w lipcu bieżącego roku. Należy spodziewać się co najmniej podobnych statystyk za 2018 r. Wiele przedsiębiorstw boryka się bowiem z problemem zbyt małej liczby rąk do pracy, termin na wysyłanie pracowników na zaległe urlopy topnieje, a kontrole PIP ciągle trwają.

Kość niezgody

Generalna zasada kodeksowa przewidująca obowiązek udzielania pracownikowi urlopu w roku kalendarzowym, w którym uzyskał do niego prawo, zaś w wyjątkowych wypadkach najpóźniej do 30 września roku następnego, jest powszechnie znana obu stronom angażu. Mimo to często jest ona kością niezgody pomiędzy szefem a załogą, a także przedmiotem wystąpień lub mandatów PIP.

Źródła takich problemów są różne. W firmach produkcyjnych często są one związane ze wzmożoną w okresie letnim produkcją. Z kolei w sektorze usług kończone projekty są na zbyt zaawansowanym poziomie na wdrożenie zastępcy. A nawet jeśli sytuacja firmy sprzyja wysłaniu podwładnych na zaległe urlopy w terminie, sami pracownicy nie zawsze są tym zainteresowani, odkładając urlop np. na parotygodniową wycieczkę życia w okresie jesienno-zimowym.  

Na karb szefa

Niestety, w przypadku kontroli PIP to pracodawca odpowiada za przekroczenia zaległości urlopowych, bez względu na przyczynę. Tylko jemu grożą sankcje wykroczeniowe, w tym grzywna do 30 tysięcy złotych. Z takiej odpowiedzialności nie uwolnią szefa obopólne uzgodnienia z podwładnymi co do późniejszego wykorzystania urlopu (w tym w formie pisemnego porozumienia stron). Organy PIP nie dają im wiary, traktując je za wymuszone nierówną pozycją pracownika, któremu zależy na pozostawaniu w dobrych relacjach z przełożonym.      

Już dziś warto przejrzeć stan zaległości urlopowych w firmie i porozumieć się z pracownikami co do najszybszego wykorzystania przez nich urlopów należnych za lata poprzednie. Na wypadek ich oporu orzecznictwo Sądu Najwyższego przychodzi pracodawcy z pomocą, uprawniając go do jednostronnego wysłania podwładnego na zaległe wolne, wbrew jego woli. Tak uznał Sąd Najwyższy w wyroku z 25 stycznia 2005 r. (I PK 124/05).

Start najpóźniej 30 września

Dyspozycja art. 168 kodeksu pracy zobowiązuje pracodawcę do udzielenia urlopu do 30 września, a nie jego wykorzystania. Stąd, jeśli nieobecność pracownika związana z realizowaniem zaległych uprawnień urlopowych rozpoczęła przed 30 września (w tym roku w firmach działających od poniedziałku do piątku – w piątek, 28 września) i wykracza poza ten termin, pracodawca nadal pozostanie w prawie i nie powinien spodziewać się reperkusji.

Artykuł "Na zaległy urlop szef może  wysłać na przymus" autorstwa Pauliny Grotkowskiej ukazał się 13 września 2018 roku w dzienniku Rzeczpospolita.

 

Autorzy